Moc różańca

Józef Klimurczyk OP

Można śmiało powiedzieć, że członkowie bractw różańcowych byli grupą najbardziej prężną i najbardziej widoczną w Kościele japońskim. Wielu z nich ryzykowało życie i życie dla Chrystusa i Maryi oddało, wyznając publicznie swoją wiarę

Wielki wpływ na rozwój dzieła misyjnego dominikanów w XVI i XVII wieku miały na pewno odkrycia geograficzne dokonane przez Portugalczyków i Hiszpanów. Duże znaczenie dla tych misji miała też reformacja, która przyczyniła się — zresztą nie tylko wśród dominikanów, ale w szerokich kręgach katolickich — m.in. do wzrostu kultu Matki Bożej oraz dała nowy impuls do ożywienia modlitwy różańcowej i bractw różańcowych.

Widać to w nazewnictwie prowincji, klasztorów, domów zakonnych czy też w ówczesnych imionach zakonnych. Najpotężniejszą prowincją misyjną, która powstała w XVI wieku, była Hiszpańska Prowincja M. B. Różańcowej. Taką nazwę przyjął także dominikański wikariat Filipin, który już na początku XVII wieku przekształcił się w Prowincję Naszej Pani Różańcowej, popularnie zwaną Prowincją M. B. Różańcowej. Na terenie Japonii, gdzie dominikanie z Filipin w 1602 roku rozpoczęli swoją działalność misyjną, widać nawet pewną rywalizację w nazewnictwie dotyczącą św. Dominika i M. B. Różańcowej. Drugi kościół, który dominikanie wybudowali w Kyodomari koło Sendai na południu wyspy Kiusiu, według jednych źródeł był pod wezwaniem św. Dominika, według drugich pod wezwaniem M. B. Różańcowej.

Pierwsza Msza święta odprawiona przez dominikanów na wysepce Kosikijima była skierowana do M. B. Różańcowej i stanowiła podziękowanie za szczęśliwe dotarcie do Japonii oraz prośbę o błogosławieństwo w nowym dziele misyjnym. I dzieło rzeczywiście imponująco się rozwijało.

Dynamika bractw różańcowych

Ojciec Franciszek Morales, który w lutym 1604 roku podczas pobytu w Nagasaki wygłosił cykl kazań o nadzwyczajnej mocy różańca, odpustach i łaskach związanych ze wstąpieniem do bractwa różańcowego, zanotował w swoim sprawozdaniu:

W ciągu kilku dni w księdze bractwa [różańcowego w Nagasaki] zapisało się ponad dwadzieścia tysięcy nowych członków i w sercach wszystkich umocniła się pobożność do świętej Panienki i świętego różańca.

Grunt do rozwoju bractw przygotowali ojcowie jezuici, których ewangelizacja prowadzona od 1549 roku zaowocowała rozkwitem chrześcijaństwa w Japonii. Kościół dominikanów pod wezwaniem św. Dominika, erygowany w Nagasaki 8 maja 1610 roku, stał się centrum bractw różańcowych rozsianych po Japonii. Dominikanie mieli na mocy bulli papieskich prawo wyłączności do ich zakładania.

Znaczenie dominikańskiego centrum w Nagasaki wzrosło po rozpoczęciu przez szoguna Tokugawę Ieyasu kolejnych [1] prześladowań w latach 1612—1613. Zlikwidowano wówczas klasztor w Kioto i Osace, a także misję w Sadze. Większość dominikanów znalazła się wówczas w Nagasaki. Warto zaznaczyć, że klasztor w Kioto był pod wezwaniem Naszej Panienki Świętego Różańca.

Kiedy w latach 1614—1616 pojawiły się w Nagasaki bractwa nieróżańcowe i zaczęto podważać sens istnienia bractw różańcowych, dominikanie rozpoczęli uwieńczony sukcesem apostolat różańcowy. Włożyli wiele wysiłku, by ukazać obfite korzyści płynące z odmawiania różańca. Wydali także w języku japońskim książkę Zarys bractwa różańcowego i jego łaski. Ojciec Jacinto Orfanell, uczestnik tych wydarzeń, tak to opisuje:

Japończycy zobaczyli prawdę i doskonałość tej świętej modlitwy oraz doznali łask, które są dane członkom bractwa. U wiernych wystąpiła dziwna pobożność, liczyło się tylko odmawianie świętego różańca. Nie tylko w Nagasaki istniała ta forma pobożności. Rozpowszechniła się ona stąd na wioski, dalekie królestwa, gdzie do dziś (do 1619 roku) jeszcze istnieje. Z każdym dniem wierni coraz częściej odmawiali różaniec. Pobożność taka stała się od tej pory już zwyczajem. Ojcowie musieli wystawiać na widok publiczny wizerunki Matki Różańcowej, a także rozpowszechniać je wydrukowane.

Obrazy czczone i deptane

Ojciec Rueda w liście z listopada 1617 roku z Nagasaki opisuje kilka najpopularniejszych wizerunków różańcowych. Wśród nich najbardziej rozpowszechniony był ten, na którym widnieje Dziewica z Dzieciątkiem Jezus trzymanym na lewym ramieniu. Prawą ręką Matka Boska podaje różaniec św. Dominikowi, który klęczy u Jej stóp. Są przy nim postaci papieża, kardynała i króla. Po lewej stronie obrazu przed Matką Boską klęczą św. Katarzyna, jakaś królowa i przeorysza. Obraz otoczony był scenami przedstawiającymi tajemnice różańca, na dole zaś opisano, jak św. Dominik wymyślił tę modlitwę.

Tylko dla Nagasaki namalowano 100 obrazów, a dla innych królestw o wiele więcej. Każdego dnia jest bardzo dużo zamówień. Obrazy maluje w Japonii tylko trzech albo czterech malarzy, którzy nie nadążają z robotą. Jest już namalowanych półtora tysiąca obrazów różańcowych. Nawet w Hiszpanii ani Włoszech bractwo różańca nie działa tak dobrze, jak w niektórych regionach Japonii.

Część tych obrazów została wykorzystana do próby fumi–e podczas prześladowań w latach 20. XVII wieku, a także po roku 1637, kiedy Japonia definitywnie zamknęła swoje granice dla Europejczyków, a chrześcijaństwo zostało wytępione. Fumi–e polegało na zmuszaniu chrześcijan do deptania świętych obrazów; było sprawdzianem, czy dany Japończyk jest katolikiem, czy też buddystą lub szintoistą.

Bractwa różańcowe miały olbrzymie znaczenie w wielu istotnych sprawach Kościoła japońskiego. Przede wszystkim zacieśniały więzy braterskiej miłości między ich członkami. Wielu ich członków pomagało w czasie prześladowań ukrywać się ojcom misjonarzom czy też poszukiwanym przez władzę chrześcijanom–Japończykom. Dzięki bractwom wielu odstępców od wiary wracało do Kościoła i przystępowało do spowiedzi. Członkowie bractw docierali także do więzień, przemycając nie tylko jedzenie i picie, ale także różne paramenty liturgiczne potrzebne do sprawowania Eucharystii czy innych sakramentów. Można śmiało powiedzieć, że członkowie bractw różańcowych byli grupą najbardziej prężną i najbardziej widoczną w Kościele japońskim. Wielu z nich ryzykowało życie i życie dla Chrystusa i Maryi oddało, wyznając publicznie swoją wiarę.

W Nagasaki, na wyspie Kiusiu i w całej Japonii liczba członków bractw wzrosła do kilkunastu tysięcy. Prowadzili je i opiekę nad nimi sprawowali dominikanie.

Według ojca Orfanella bractwa różańcowe stanowiły klucz do chrześcijaństwa japońskiego. Zdarzało się że więźniowie oczekujący na męczeńską śmierć wykonywali różańce ręcznie, a później przekazywali je chrześcijanom znajdującym się na wolności. Różańce te traktowano jak relikwie.

Bracia od Różańca

7 lipca 1867 roku papież Pius IX ogłosił błogosławionymi grupę 205 męczenników. Wśród nich warto zwrócić uwagę na dwóch młodych Japończyków. Pierwszy to błogosławiony Dominik od Różańca. Został ścięty przez katów (w roku 1622, gdy miał 21 lat). Był bratem kooperatorem zakonu św. Dominika. Organizował kryjówki dla ojców. Do więzienia trafił w grudniu 1618 roku. Tutaj w roku 1621 złożył śluby zakonne, znosząc cierpliwie i z pogodą ducha wszelkie rygory życia więziennego. Jego prawdziwe imię i nazwisko to Juan Magoshichiro Nagata. Misjonarze nazywali go Ko–Juan, czyli Jasiek.

Drugi młody Japończyk, który oddał swoje życie dla Chrystusa, to bł. Tomasz od Różańca. Urodzony w 1602 roku, wcześnie utracił ojca i matkę. Dominikanie przygarnęli sierotę do siebie i przez 13 lat solidnie go kształcili i wychowywali. Zaczął pełnić funkcję katechety. Mając 16 lat, zastał aresztowany wraz z dwoma dominikanami hiszpańskimi. Gubernator chciał go uratować ze względu na jego młody wiek. Nakłaniał go, by zeznał, że nie służył misjonarzom hiszpańskim, lecz handlarzom. Tomasz od Różańca odpowiedział jednak odważnie, że znał bardzo dobrze obu księży jako dominikanów i misjonarzy Kościoła katolickiego i służył im od wielu lat. Gubernator wysłał go wraz z zakonnikami do więzienia. Tam Tomasz spotkał innych dominikanów. Wiosną 1622 roku złożył śluby zakonne, przyjmując imię Tomasz od Różańca. Nazywano go „eleganckim łacinnikiem”, gdyż w więzieniu opanował język łaciński. 10 września 1622 roku został zaprowadzony wraz z 24 innymi do doliny Nishizaka, w pobliżu Nagasaki. Byli oni przeznaczeni na spalenie. Został jednak od nich oddzielony i ścięty wraz z 31 więźniami.

Wspominam o tych dwóch młodych Japończykach, gdyż ich zakonne imiona ukazują, jak ważne miejsce w życiu dominikanów i chrześcijan japońskich zajmował różaniec i Maryja.

Czekali dwieście lat

Po strasznych prześladowaniach zakończonych w roku 1637 wielu Japończyków–katolików wyznawało swoją wiarę potajemnie. Sam widziałem figurkę Buddy, w której wnętrzu ukryty był krzyż.

Z chwilą kiedy w 1853 roku amerykański komandor Perry pojawił się ze swoimi okrętami w Zatoce Edo (dziś: Tokijskiej), Japonia zakończyła ponaddwustuletni okres izolacji. Wkrótce do Nagasaki dotarli francuscy misjonarze. Po jedenastu latach od otwarcia japońskich granic poświęcono pierwszą katolicką świątynię, przed którą postawiono figurkę Matki Bożej. To właśnie dzięki niej ujawnili się ukryci chrześcijanie. Rodzice i dziadkowie opowiadali im, że gdy pojawią się misjonarze, którzy czcić będą Maryję i uznawać papieża, mogą mieć do nich pełne zaufanie.[2]

I tak w drugiej połowie XIX w. rozpoczął się kolejny etap ewangelizacji Japonii, który owocuje nowymi rodzinnymi powołaniami. Dzisiaj wielu Japończyków jest księżmi diecezjalnymi. Istnieje prężny zakon franciszkanów złożony z Japończyków, któremu nowy impuls dał ojciec Maksymilian Kolbe. Są rodzime powołania japońskie wśród werbistów, jezuitów, salezjanów i innych. Także dominikanie rozpoczęli w Japonii ponowną misję: w roku 1904 hiszpańscy, a w roku 1927 kanadyjscy. W obu wikariatach są już rodzime japońskie powołania. I jak zapewniał mnie dominikański mistrz nowicjatu w Tokio, każdy nowicjusz wie, co to jest różaniec, i modli się nim.

* * *

Myślę, że i wielu Japończyków zna modlitwę różańcową. Przekonałem się o tym tuż po przyjeździe, na lotnisku. Wiozłem z kraju wędliny dla polskich ojców, którzy współpracują z braćmi Kanady i z miejscowymi dominikanami. Celnik japoński nie chciał mięsiwa przepuścić i bardzo głośno coś mi tłumaczył, pokazując, że nic z tego. Nagle wśród moich rzeczy znajdujących się w podróżnej torbie odnalazł duży różaniec, który noszę przy habicie. Obejrzał go, uśmiechnął się, zamknął torbę i wpuścił mnie do Japonii z polską kiełbasą i szynką. Było to dokładnie 2 lutego 2002 roku, w dzień Matki Bożej Gromnicznej. I jak tu nie wierzyć w moc różańca i wstawiennictwo Maryi, która troszczy się o swoje dzieci nawet w tak prozaicznych sprawach.


JÓZEF KLIMURCZYK OP
dominikanin, promotor rózańca, mieszka w Lublinie


Źródło: "W drodze", zeszyt nr 6 (358) 2003, Wydawnictwo W DRODZE



Przypisy

[1] Chrześcijaństwo zostało objęte w Japonii zakazem już w 1587 roku.

[2] Dnia 17 marca 1865 roku do francuskiego misjonarza o. Petitjeana podeszły po Mszy św. trzy Japonki. „Serce nas wszystkich nie jest inne niż twoje” — powiedziały i skłoniły się głęboko. „W naszej wiosce prawie wszyscy są tacy jak my”. Były to przedstawicielki wioski, której mieszkańcy przez ponad dwa wieki, bez kapłanów i w tajemnicy przed władzami, zachowali żywą wiarę katolicką.

 

Początek strony